pokerczytasz strone nr 1062
Pan Wołodyjowski pamiętał, że wonczas było wcale na odwrót, ale zrazu nic nie odrzekł, bo
się bardzo zdumiał, nim zaś ochłonął, głosy po raz dziesiąty czy któryś poczęły wołać:
Jadą! Jadą!...
Okrzyk stał się powszechny, potem poker ucichło i wszystkie głowy zwróciły się w tę stronę, z której
czambulik miał nadciągnąć. Jakoż z dala ozwała się wrzaskliwa muzyka, tłumy zaczęły się
rozstępować ze środka ulicy ku ścianom domostw, z końca zaś ukazali się pierwsi tatarscy
poker jeźdźcy.
Patrzcie! i kapelę mają ze sobą, to u Tatarów niezwyczajna rzecz.
Bo się chcą jak najlepiej zaprezentować odrzekł Jan Skrzetuski ale przecie niektóre
czambuły mają swoich muzykantów, którzy im przygrywają, gdy koszem poker texas hold em gdzie na dłuższy czas
zapadną. Wyborowy też to musi być komunik!
Tymczasem jeźdźcy zbliżyli się i poczęli przeciągać mimo. Naprzód jechał na srokatym koniu
śniady jakoby w dymie uwędzony Tatar, dwie piszczałki w gębie mający. Ten, texas holdem przechyliwszy w
tył głowę i zamknąwszy oczy, przebierał po owych dutkach palcami wydobywając z nich tony
piskliwe i ostre, a tak szybkie, że ucho zaledwie je ułowić mogło. Za nim jechało dwóch trzymających
kije, przybrane na górnych party poker końcach w mosiężne brzękułki, i potrząsających nimi jakoby
z wściekłością; tuż dalej kilku dźwiękało przeraźliwie w miedziane talerze, inni bili w bębny,
inni grali kozacką modą na teorbanach, wszyscy zaś, z wyjątkiem piszczalników, śpiewali, a
raczej wyli od czasu do czasu do wtóru dziką pieśń, błyskając przy tym zębami i przewracając
oczy.
strona 1061poprzednia strona strona 1063 kolejna strona czas na poker
poker |