pokerczytasz strone nr 1250
Wtem z krzykiem i hukaniem nadbiegli towarzysze Rocha. Było ich z piętnastu, którym
dopisały konie. Jeden z nich niósł kieskę królewską, drugi kapelusz, na którym czarne strusie
pióra były diamentami upięte. Ci obaj poczęli wołać:
texas holdem - Twoje to, twoje, towarzyszu! Słusznie ci sie to należy!
A inni:
- Wiesz, kogoś gonił? Wiesz, kogoś dojeżdżał? To był sam Carolus!
- Na Boga! Póki żyw, tak nie uciekał przed nikim, jak przed tobą. Chwałą niezmierną
się okryłeś, gratis poker kawalerze!...
- A co rajtarów przedtem nałuszczył, nim się za samym królem wysforował!
- Małoś tą szablą Rzeczypospolitej w mig nie zbawił!
- Bierz kiesę!
- Bierz kapelusz!
- Zacny był koń, ale dziesięć takich za te skarby gratis poker kupisz!
Roch spoglądał na nich osłupiałymi oczyma, na koniec zerwał się i zakrzyknął:
- Jam Kowalski, a to pani Kowalska... Idźcie do wszystkich diabłów!!
- Rozum mu sie pomieszał! - poczęto wołać.
- Konia mi dawajcie! jeszcze texas holdem doścignę! - wołał Roch.
Lecz oni wzięli go pod ręce i choć się rzucał, poprowadzili nazad ku Rudnikowi, uspokajając
i pocieszając po drodze.
- Dałeś mu pietra! - wołali. - Na co mu to przyszło temu wiktorowi, temu pogromicielowi
bamba poker tylu państw, miast, wojsk!...
- Cha! cha! Poznał polskich kawalerów!
- Sprzykrzy mu się w Rzeczypospolitej. Ciasne nań termina przyszły!
Vivat Roch Kowalski!
- Vivat! vivat najmężniejszy kawaler! chluba całego wojska!
I poczęto pić z manierek. Dano i Rochowi, a on do dna jeden bukłaczek wychylił i pocieszył
się zaraz znacznie.
strona 1249poprzednia strona strona 1251 kolejna strona czas na poker
poker |