pokerczytasz strone nr 398
Były w nich gościnne pokoje, używane w chwilach wielkich zjazdów, kuchnie, lamusy, wozownie,
stajnie dla cugowych koni, które gospodarze lubili mieć pod ręką, mieszkania dla oficjalistów,
służby i dworskich kozaków.
Na środku rozległego poker texas holdem dziedzińca rosły stare lipy, na nich gniazda bocianie; niżej, wśród drzew,
niedźwiedź siedzący na kole. Dwie studnie żurawiane po bokach dziedzińca i krzyż z Męką Pańską,
wśród dwóch włóczni u wjazdu, dopełniały obrazu owej rezydencji zamożnego poker rodu szlacheckiego.
Po prawej stronie domu, wśród gęstych lip, wznosiły się słomiane dachy stodół, obór,
owczarni i spichrzów.
Kmicic wjechał bramą otwartą na obiedwie połowy, jak ramiona szlachcica czekającego na
przyjęcie gościa. celeb poker Jakoż wnet psy legawe, włóczące się po podwórzu, oznajmiły obcego i z oficyny
wypadło dwóch pachołków dla potrzymania koni.
Jednocześnie we drzwiach głównego domu pokazała się jakaś postać niewieścia, w której w jednej
chwili Kmicic poznał poker Oleńkę. Więc serce zabiło mu żywiej i rzuciwszy pachołkowi lejce szedł
do ganku z gołą głową, trzymając w jednej ręce szablę, w drugiej czapkę.
Ona stała przez chwilę jak wdzięczne zjawisko, przysłoniwszy oczy dłonią przeciw zachodzącemu
poker texas holdem słońcu, i nagle znikła, jak gdyby przerażona widokiem zbliżającego się gościa.
Źle! pomyślał pan Andrzej chowa się przede mną!
Uczyniło mu się przykro, i tym przykrzej, że poprzednio ów pogodny zachód słońca, widok tego
dworu i spokoju, jaki rozlany był dokoła, napełniły jego serce otuchą, choć może pan Andrzej sam
sobie z tego sprawy nie zdawał.
strona 397poprzednia strona strona 399 kolejna strona czas na poker
poker |