pokerczytasz strone nr 405
.. A cóż to, Billewicza
forteca? Obronisz się w nich? Czego tedy ksi±żę chce dla waszmo¶ci? Bezpieczeństwa, bo w
jednych Kiejdanach nic ci nie grozi, a tu stanie załoga ksi±żęca, która będzie substancji wa¶cinej
strzegła jako oka w głowie poker texas holdem od wszelkiej swawoli żołnierskiej, i jeżeli jedne widły zgin±, to mi wa¶ć
zasekwestruj cał± fortunę.
Miecznik pocz±ł chodzić po komnacie.
– Mogęż ja ufać słowu waszmo¶ci?
– Jako Zawiszy! – odparł Kmicic.
W tej chwili panna Aleksandra poker weszła do komnaty. Kmicic zbliżył się szybko ku niej; lecz nagle
wspomniał, co zaszło w Kiejdanach, i jej twarz zimna przykuła go na miejscu, więc skłonił się w
milczeniu z daleka.
Miecznik stan±ł przed ni±.
– Mamy jechać do Kiejdan! bambapoker – rzekł.
– A to po co? – spytała.
– Bo ksi±żę hetman prosi...
– Bardzo uprzejmie!... po s±siedzku!... – dodał Kmicic.
– Tak! bardzo uprzejmie – rzekł z pewn± gorycz± pan miecznik – ale jeżeli nie pojedziem dobrowolnie,
to ten kawaler poker ma rozkaz dragonami nas otoczyć i sił± wzi±ć.
– Niechże Bóg broni, aby do tego przyszło! – rzekł Kmicic,
– Nie mówiłamże stryjowi – rzekła panna Aleksandra – uciekajmy jak najdalej, bo nas tu nie zostawi±
w spokoju... Ot, i sprawdziło gambling affiliates się!
– Cóż robić? cóż robić? na gwałt nie masz lekarstwa! – zawołał miecznik.
– Tak jest – rzekła panna – ale my do tego haniebnego domu nie powinni¶my dobrowolnie jechać.
Niechże fas zbójcy bior±, wi±ż± i wioz±... Nie my jedni będziem cierpieli prze¶ladowanie, nie
nas jednych pomsta zdrajców dosięgnie; ale niech wiedz±, że wolimy ¶mierć niż hańbę.
strona 404poprzednia strona strona 406 kolejna strona czas na poker poker |