pokerczytasz strone nr 417
– Prawda jest – rzekł pan miecznik – waćpanu on życie zawdzięcza, nikt tego nie będzie negował.
– Bóg z nim! – rzekł Wołodyjowski – radĽmy teraz, co czynić.
– A cóż? siadać i jechać w drogę... Koniska też się trochę wydychały – odpowiedział poker texas hold em Zagłoba.
– Tak jest. Jechać nam jak najprędzej! A waszmo¶ć pojedziesz z nami? – zapytał miecznika
Mirski.
– Nie osiedzę ja się tu spokojnie i muszę jechać także... Ale je¶li waszmo¶ciowie zaraz chcecie
ruszać w drogę, to powiem poker szczerze, że mi to nie na rękę zaraz z wami się zrywać. Skoro tamten
żywy odjechał, toć mnie tu zaraz nie spal± ani nie zamorduj±, a do takiej drogi trzeba się w to i owo
zaopatrzyć. Bóg raczy wiedzieć kiedy wrócę... Trzeba tym i owym gambling affiliates rozporz±dzić, co lepsze rzeczy
ukryć, inwentarze wysłać do s±siadów, łuby spakować. Mam też i trochę gotowizny, któr± bym też
chciał na wóz zabrać. Da jutra do ¶witu będę gotów, ale tak łap cap nie mogę,
– My też nie możem czekać, poker texas holdem bo miecz wisi nad nami – odrzekł Wołodyjowski. – A waćpan
gdzie się chcesz schronić?
– W puszczy, wedle waszej rady... Dziewczynę przynajmniej tam zostawię, bom sam jeszcze
niestary i moja szablina przydać się ojczyĽnie i królowi poker texas holdem jegomo¶ci może.
– To tedy b±dĽ waszmo¶ć zdrów... Daj Bóg, aby¶my się w lepszych czasach spotkali.
– Niech Bóg nagrodzi waszmo¶ciów za to, że¶cie mi na ratunek przyszli. Pewnie się tam gdzie
w polu obok siebie zobaczymy.
– Dobrego zdrowia!
– Szczę¶liwej drogi!
I poczęli się żegnać z sob±, a potem każdy przychodził kłaniać się pannie Aleksandrze.
strona 416poprzednia strona strona 418 kolejna strona czas na poker
poker |