pokerczytasz strone nr 492
Dopiero jak mu się w
oczy rozśmieję, to się opatrzy. Prawda! prawda!
Więc to tedy jeno pozory? pytał Kmicic.
Książę przekręcił krzesło, siadł na nim jak na koniu i i wsparłszy ręce na poręczy milczał chwilę,
jakby się namyślając, zasady pokera po czym rzekł:
Słuchaj, panie Kmicic! Gdybyśmy, Radziwiłłowie, żyli w Hiszpanii, we Francji albo w Szwecji,
gdzie syn po ojcu następuje i gdzie prawo królewskie z Boga samego wypływa, tedy, pominąwszy
jakieś wojny domowe, jakieś rodu poker texas holdem królewskiego wygaśnięcie, jakieś nadzwyczajne zdarzenia,
służylibyśmy pewnie królowi i ojczyźnie, kontentując się jeno najwyższymi urzędami, które nam
się z rodu i fortuny przynależą. Ale tu, w tym kraju, gdzie król nie ma za sobą bożego celeb poker prawa, jeno
go szlachta kreuje, gdzie wszystko in liberis suffragiis, słusznie czyniliśmy sobie pytanie: dlaczego
to Waza, a nie Radziwiłł ma panować?... Nic to jeszcze Waza, boć oni z królów dziedzicznych ród
wiodą, ale kto nam zaręczy, reguły pokera kto nas upewni, że po Wazach nie przyjdzie szlachcie fantazja do głowy
posadzić na stolcu królewskim i wielkoksiążęcym choćby pana Harasimowicza albo jakiego
pana Mieleszkę, albo jakiego pana Piegłasiewicza z Psiej Wólki. Tfu! czy ja wiem poker wreszcie kogo?...
A my? Radziwiłłowie i książęta Rzeszy Niemieckiej mamyże po staremu przystępować do
całowania jego królewskiej-piegłasiewiczowskiej ręki?... Tfu! do wszystkich rogatych diabłów,
kawalerze, czas z tym skończyć!... Spójrz przy tym na Niemcy, ilu tam książąt udzielnych mogłoby,
z uwagi na fortunę, na podstarościch do nas się zgodzić.
strona 491poprzednia strona strona 493 kolejna strona czas na poker poker |