pokerczytasz strone nr 538
Nie może być! Chyba mnie jeszcze febris trzęsie! zakrzyknął. Matko Boża, nie może
być!...
Ślepy! głupi warchole! rzekło mu sumienie nie byłoż ci to przy królu i ojczyźnie stanąć,
nie byłoż ci posłuchać Oleńki!
I porwał reguły pokera go żal jak wicher. Hej! żeby tak sobie mógł powiedzieć: Szwedzi przeciw ojczyźnie,
ja na nich; Radziwiłł przeciw królowi ja na niego! Dopieroż byłoby mu w duszy jasno i przejrzysto!
Dopieroż by kupę zebrał zabijaków spod ciemnej gwiazdy gambling affiliates i hasał z nimi jak Cygan na
jarmarku, i podchodził Szwedów, i po brzuchach im przejeżdżał z czystym sercem, z czystym
sumieniem, dopieroż by w sławie, jak w słońcu, stanął kiedyś przed Oleńką i rzekł:
Już ja nie banit, ale defensor bamba poker patriae, miłujże mnie, jako ja ciebie miłuję!
A dziś co?
Lecz harda dusza, przywykła sobie folgować, nie chciała zrazu całkiem przyznać się do winy:
Radziwiłłowie to tak go pogrążyli, Radziwiłłowie do zguby przywiedli, okryli niesławą, celeb poker związali
ręce, zbawili czci i kochania.
Tu zgrzytnął pan Kmicic zębami, wyciągnął ręce ku Żmudzi, na której Janusz, hetman, siedział
jak wilk na trupie i począł wołać przyduszonym wściekłością głosem:
Pomsty! pomsty!
Nagle celeb poker rzucił się w desperacji na kolana w pośrodku izby i począł mówić:
Ślubuję Ci, Chryste Panie, tych zdrajców gnębić, zajeżdżać!... prawem, ogniem i mieczem
ścigać, póki mi pary w gębie, tchu w gardzieli i żywota na świecie! Tak mi, Królu Nazareński,
dopomóż! Amen!
Aż mu jakiś głos wewnętrzny rzekł w tej chwili:
Ojczyźnie służ, zemsta na potem!.
strona 537poprzednia strona strona 539 kolejna strona czas na poker
poker |