pokerczytasz strone nr 72
– Zdrajca! dajże waćpan spokój, bo upuszczę polewkę...
Ale on się groĽby nie ul±kł, po czym zakrzykn±ł:
– Jak Bóg w niebie, od takich delicyj rozum może się pomieszać!
-Waćpanu dawno już się pomieszał... Siadaj, siadaj!
Usiadł posłusznie, poker ona za¶ nalała mu polewki w pucharek.
– Mówże teraz, jake¶ to w Upicie winnych s±dził?
– W Upicie? Jako Salomon!
– To i chwała Bogu!... Na sercu mi to, żeby wszyscy w okolicy mieli waćpana za statecznego i
sprawiedliwego człowieka. Jakże poker texas holdem to tedy było?
Kmicic poci±gn±ł dobrze polewki, odetchn±ł i rzekł: – Muszę opowiadać od pocz±tku. Było tak:
Upominali się łyczkowie z burmistrzem o asygnacje na prowianty od hetmana wielkiego albo od
pana podskarbiego. „Waćpanowie (mówili poker żołnierzom) jeste¶cie wolentarzami i eksakcji nie możecie
czynić. Kwatery dajem z łaski, a prowianty damy wtedy, gdy się okaże, że nas zapłac±.”
– Mieli słuszno¶ć czy nie mieli?
– Słuszno¶ć wedle prawa mieli, ale żołnierze mieli szable, poker a po staremu, kto ma szablę, ten ma
zawsze lepsz± rację. Powiadaj± tedy łyczkom: „Zaraz my tu na waszej skórze wypiszemy asygnacje!”
I wnet stał się tumult. Burmistrz z łyczkami zatarasowali się w ulicy, a moi ich dobywali; nie
obeszło poker się bez strzelaniny. Zapalili niebożęta żołnierze dla postrachu parę stodół, kilku też łyczków
uspokoili...
– Jak to uspokoili?
– Kto weĽmie szabl± po łbie, to i spokojny jak trusia:
– Dla Boga! toż to zabójstwo!
– Wła¶niem na to przyjechał. Żołnierze zaraz do mnie z narzekaniem i skargami na opresj±, w
jakiej żyj±, że to ich niewinnie prze¶laduj±.
strona 71poprzednia strona strona 73 kolejna strona czas na poker
poker |