pokerczytasz strone nr 910
Jakże to? Spod chorągwi
Zbrożka może albo Kalińskiego, albo Kuklinowskiego? Spod Częstochowy?
Nie spod Częstochowy, ale z samego klasztoru, wprost!
Chyba waść żartujesz? Co tam? co słychać? Broniże się jeszcze Jasna poker texas holdem Góra?
I broni się, i będzie broniła. Szwedzi już na odstąpieniu!
Dla Boga! Król ozłoci waszmości! Z samego klasztoru, powiadasz, jedziesz?... Jakże cię to
Szwedzi puścili?
Jam ich o permisję nie prosił, ale wybaczaj poker waćpan, że w kościele obszerniejszej relacji dać
nie mogę.
Słusznie, słusznie odparł pan Ługowski. Bóg miłosierny!... Z nieba nam spadłeś!... W
kościele nie przystoi... słusznie! Czekajże waćpan. Zaraz się król podniesie, poker texas holdem śniadać przed sumą
pojedzie... Dziś niedziela... Chodź waść, staniesz wraz ze mną przy drzwiach i wraz u wejścia
przedstawię waćpana królowi... Chodź, chodź, bo nie ma czasu!
To rzekłszy ruszył naprzód, a Kmicic za nim. Zaledwie party poker ustawili się przy drzwiach, gdy ukazało
się naprzód dwóch paziów, a za nimi wyszedł z wolna Jan Kazimierz.
Miłościwy królu! zakrzyknął pan Ługowski są wieści z Częstochowy!
Woskowa twarz Jana Kazimierza ożywiła się poker nagle.
Co? gdzie? kto jest? spytał.
Ten oto szlachcic! Powiada, że z samego klasztoru jedzie.
Zali klasztor już zdobyty? zakrzyknął król.
Wtem pan Andrzej rymnął jak długi do nóg pańskich.
Jan Kazimierz pochylił się i począł podnosić go za ramiona.
Na potem wołał na potem!... Wstań waść, na Boga, wstań! mów prędzej.
strona 909poprzednia strona strona 911 kolejna strona czas na poker poker |